czwartek, 25 sierpnia 2016

Biedronki

Na zakończenie roku, dwie wychowawczynie w przedszkolu, otrzymały (jako część podziękowania) dwie podkładki inspirowane kolorami biedronek. Mam nadzieję, że się przydają.
Zdjęcie może nie oddaje kolorow, kóre są bardziej biedronkowe w rzeczywistości.



Motanki - słowiańskie lalki pozytywnej energii.

Motanki, krążyły dookola mnie od jakiegoś czasu. Przed kwietniem bieżącego roku nie znalazłam jednak czasu na zgłębienie ich historii i zasadmobilizowała mnie wizyta u Wiedźmy Biebrzańskiej. I tak powstała moja pierwsza motanka - Żadanica.


Reszta była już kwestią czasu. Motanki idealnie wpasowały się w klimat Dolina Skrzatów i skrzacich powiązań ze słowiańszczyzną. Ma więc Skrzatolog swoje wykłady, mam i ja słowiańskie, motankowe warsztaty.
O tradycji i przesłaniu motanek nie będę się rozpisywać. Jest tyle pięknych, bogatych w informacje stron, że sami odnajdziecie je z łatwością.
Poznajcie moje wzorcowe motanki:
Opiekunka

Ciężarna motanka

Ziarnuszka

Słoneczny konik

Długorączka

czwartek, 28 kwietnia 2016

Rarytasy w Dolinie Skrzatów.


Już w weekend otwarcie sezonu w Dolinie Skrzatów. oj będzie się znowu działo ... Dziewczyny z gupy spódnicowej na fb oraz wizyta u Wiedźmy Biebrzańskiej zainspirowały mnie zajęciami, które wprowadzę w Dolinie. Będzie bardziej kobieco. 
Do weekendu jednak głównie przygotowania jedzeniowe do tegorocznego otwarcia. 
Ogórki się kiszą, smalczyk prawdopodobnie będzie się robił, ciasto też na ostatnią chwilę. Po otwarciu zaczynamy też suszyć pokrzywę do naszego ulubionego naparu. Ponieważ przyroda nas nie rozpieszcza - na wszystko potrzebujemy czasu :) 

Przepis na ogórki małosolne i kiszone. 

Składniki:

·        1 kg ogórków gruntowych
·         2-4 ząbki czosnku
·         2 kawałki korzenia chrzanu
·         liście chrzanu choć można obejść się bez nich 
·         liście wiśni lub porzeczki lub dębu choć można obejść się bez nich (tylko po co)
·         2 baldachimy kopru ewentulanie sam koper
·         kilka ziaren gorczycy
·         1 litr wody
·         1 łyżka soli
  1. Ogórki starannie umyć i obiąć końcówki z obu stron. Czosnek obrać. Korzeń chrzanu obrać i pokroić w słupki. Liście chrzanu, wiśni, porzeczki i dębu umyć.
  2. Ciepłą wodę wymieszać z solą.
  3. Na dnie kamiennego garnka układać ciasno ogórki, liście chrzanu, wiśni, dębu i porzeczki, czosnek i kawałki chrzanu. Dodać gorczycę. Na wierzch dać koper. Zalać zalewą tak, aby ogórki były całkowicie przykryte.
  4. Garnek przykryć talerzykiem, docisnąć czymś ciężkim i odstawić na 3-4 dni.


Smalec domowy

Składniki:

·         kawałek słoniny
·         kawałek boczku
·         1 szt.cebuli
·         1 szt.jabłka
·         3 ząbki czosnku
·         majeranek
·         sól
·         pieprz

  1. Słoninę i boczek pokroić w kostkę i smażyć na wolnym ogniu często mieszając.Mżna też po wytopieniu odłowić skwarki i zmielić w maszynce i wymieszać z resztą przed wystygnięciem.  
  2. Cebulkę pokroić w ostkę, dorzucić do słoniny i boczku. Cebulka musi nabrać złotego koloru.
  3. Jabłko starte na tarce o grubych oczkach dorzucić do reszty.
  4. Pod koniec smażenia dodać majeranek, starte ząbki czosnku,sól i pieprz.
  5. Przelać smalec do miseczki i zostawić do ostygnięcia.


Starocie w skrzaciej tematyce.

Teraz trochę wspomnień wygrzebanych ze starych blogów i albumów. 
Moje skrzaty haftowane krzyżykami - ze starego bloga:



Trzeci z serii, który wylądował w krainie UFOków




Skrzat i skrzatki autorstwa mojego małża. Do mnie należało zapewnienie im garderoby.










poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Puzzlowo

Odpoczywam. Oczywiście jedynie od robótek, bo od codziennych spraw dostaję nieźle w kość. CZasem nie pamiętam jak się nazywam. :)
Dawno temu (będzie ok 30tu) uwielbiałam układać puzzle. Takich ukochanych miałam ze 3 komplety. Wszystkie były wydane przez Unicef. Teraz ciężkie do zdobycia a ceny teraz osiągają dość wysokie. Układałam je nawet na czas :) Pamiętam nawet ich dotyk.
Zdjęcia zaczerpnięte z sbazaru





Teraz skusiłam się na 500 szt. Puzzle wydane przez Castorland.





.


środa, 30 marca 2016

Rodzinne skarby.

Tak to już jest, że po naszych przodkach (poza majątkiem ;) dziedziczymy pewne cechy, zdolności i skłonności.
Tak jest z robótkowaniem u kobiet w mojej rodzinie. Na starym blogu już Wam o tym wspominałam.
Moja Babcia jej domeną było szydełkowanie, haft (różnoraki) i szycie na maszynie.

Fragment serwetki wyhaftowanej przez moją Babcię.


Moja mama w komplecie uszytym i wyhaftowanym przez moją Babcię oraz "plecy" w czasach 
obecnych. 



Jej starsza córka - mistrzyni robótek na drutach.
Do tej pory wspominam spódnicę i bolerko z niebieskiej włóczki, czerwoną spódnicę z całego koło (ciężka jak diabli) i sweter w łabędzie, który nie doczekał się podszewki a wymaga naprawy.

Moja mama - szycie na maszynie, szydełko i druty.
Czasami siadała wieczorem do maszyny, żebyśmy obie na rano miały nowy ciuch. Mama potrafi uszyć wszystko. Począwszy od drobiazgów a skończywszy na spodniach, nosidełku dla brata i śpiworze na obóz dla mnie. Kilka rzeczy druciano-szydełkowych trzymam w szafie do tej pory.

Ja - haft krzyżykowy, szydełko, druty, szycie na maszynie i odrobina haftu wstążeczkowego.

Wszystkie te rzeczy zajmują w szafie miejsce, którego nam bardzo brak. Z drugiej strony - nie wyopbrażam sobie jak mogłabym się pozbyć takich skarbów. Chyba tylko po to aby dać je w posagu mojej córce, która ... z szydełkiem sobie nie poradziła ale ...
Złapała bakcyla tkackiego i chyba coś z tego będzie :)


 Ale rękodzieło jest domeną całej naszej rodziny. O tym co i jak tworzy mój pan mąż możecie poczytać tutaj http://dolinaskrzatow.pl/. Najlepiej jednak odwiedzić nas osobiście i przekonać się na własne oczy. Od samego początku mąż ma pomocnika. 



Syn jest bardzo zaangażowany w nasze działania. Sam jest twórcą i pomysłodawcą wielu skrzacich ciekawostek. 


Obraz namalowany przez mlodego w 2014 roku. Oprawiony i jak najdroższe arcydzieło powiesszony w honorowym miejscu. 






wtorek, 29 marca 2016

Wiosenne coś nowego.

No to już po świętach. Teraz wszystko wraca do normy.
W pierwszy dzień świąt, o 5 rano kończyłam jeszcze podkładki na nasze rodzinne śniadanie. W efekcie nasz komplet składa się z czterech małych podkładek. Czy powstanie duża? Jak odrobinę od nich odpocznę to możliwe.


Teraz w dalszym ciągu powstają kwadraty. Ale nie tylko. Ponieważ powiew wiosny uruchomił chęć do zrobienia czegoś nowego ... zabrałam się za filety. 
Moja babcia robiła tą techniką serwetki i duże serwety na stół. Niestety nie mam zdjęcia takiej babcinej robótki. 
Oto fotka mojego "arcydzieła". Proszę bądźcie wyrozumiali. To pierwszy filet w moim życiu :o)

Miało być jak na instrukcji. Świadomie użyłam grubej włóczki i grubego szydełka, bo łzawiące od topoli oczy nie pozwoliły skupić się na czymś drobnym.  


Wyszło tak:



Ponieważ trening czyni mistrza, dziś poszła w ruch drobniejsza włóczka i drobne szydełko. 




poniedziałek, 21 marca 2016

Przedostatni komplet.

Po długich podchodach, wręczone wreszcie.
Wczoraj podkładki trafiły do swojego docelowego domu i prezentowały się tam doskonale.
Tym razem komplet składa się z dwóch małych podkładek i jednej większej.


Mam nadzieję, że zdążę zrobić jeszcze jeden komplet do naszego, świątecznego domu. :)

środa, 16 marca 2016

Zespół niespokojnych rąk.



Nie mogę usiedzieć spokojnie. Chociaż w zasadzie siedzieć mogę, tylko ręce ciągle by robótkowały. Rozpiera mnie szydełkowa energia. Mam ochotę realizować kilka projektów jednocześnie. Haftowanie krzyżykami nauczyło mnie, żeby jednak tego nie robić bo ilość ufo-ków rośnie w szybkim tempie a maleje znaaaaacznie wolniej.



Dziś były więc kwadraty, próby z cienką nitką i drobnym szydełkiem. Próby szydełkowania filetowego no i .... oczywiście podkładki, żeby nie było, że szewc bez butów chodzi.
Podkładki zazwyczaj występują w kompletach po 6 sztuk. Dla siebie postanowiłam zrobić 4 małe i jedną większą. Wiem jednak, że powstanie jeszcze jeden komplet dla naszych przyjaciół - dwie małe i większa. Wszystko w tej samej trójkolorowej opcji.

Było już:
żółty - pomarańczowy - zielony
pomarańczowy - żółty - zielony
żółty - zielony - pomarańczowy

Powstaje:
pomarańczowy - zielony - żółty
zielony - żółty -  pomarańczowy

Zostaje więc jeszcze jedna opcja do wykorzystania ;)


wtorek, 15 marca 2016

Trzy nowe podkładki.

Jest wieczór. Rozmawiam z szanownym małżonem:
m: Idę jutro do pani X. fajnie by było jakbyś zrobiła dla niej podkładkę. Ona lubi takie rzeczy i pewnie się ucieszy.
ja: Hmm dobra, zrobię
m: Ale wiesz, ona ma koleżankę Y i razem pracują w pokoju.
ja: Wrrr, dobra ale zrobię z tych samych kolorów.
m: OK (ale wykrzywia twarz w wątpliwym uśmiechu)
Jak obiecałam, tak zrobiłam a małżon był lekko zaskoczony.


Ostatnio pisałam, ze w DK już mnie rozpoznają po szydełku. :) Pracuje tam pan udzielający informacji, pilnujący porządku i zachowania. Trzyma towarzystwo za tzw. twarz a przy tym bywa bardzo miły. Żartuje sobie ze mnie, że ciągle robię tą samą serwetkę, żadnej nie skończyłam bo pewnie w domu wszystko pruję. Aby "udowodnić" panu, że przynajmniej jedną skończyłam, wydziergałam specjalnie dla niego pojedynczy egzemplarz. :) Uśmiał się i był mocno zaskoczony ale teraz już nie ma powodów, żeby mi "dokuczać". Pozdrawiam go serdecznie. A oto jego podkładka. 


I chyba z podkładkami zrobię przerwę a wrócę do kwadratów. :)






piątek, 11 marca 2016

Świąteczne podkładki.

Co jakiś czas, w internecie pojawia się hasło do: robótkowania w miejscach publicznych. Od początku roku mam więc tą akcję przeprowadzoną wielokrotnie. Najczęściej szydełkuję czekając na powrót dzieci z dodatkowych zajęć. W domu kultury już się przyzwyczaili. Ostatnio jednak dookoła szydełkującej mnie ustawił się wianuszek ok 10-letnich dziewczyn i przyglądały się, przyglądały ... Kątem oka obserwowałam sytuację ale udawałam, że nic nie widzę. Nagle jedna z tych dziewczyn stwierdziła: "wspaniałe jest to co pani robi". Mówiła też, że jej babcia też szydełkuje ale raczej serwetki i one nie są kolorowe. Próbowałam namówić ją żeby może poduczyła się to i owo od babci. Nie wiem czy byłam przekonująca. Ważne, że moja próżność została mile połaskotana. A przyznam się, że to nie było nic skomplikowanego. Proste podkładki pod kubki w kolorach wielkanocnych. Podkładki miały być na jarmark przedszkolny. Sprawa miała się zamknąć w jednym komplecie. Ponieważ jednak ta kolorystyka spodobała się dwóm bliskim mi babeczkom postanowiłam zrobić i dla nich po komplecie. Na szczęście wcześniej zrobiłam zapas kolorystyczny włóczek, więc dam radę. Przeliczyłam już, że z trzech kolorów mogę stworzyć sześć konfiguracji. Trzy więc są zaledwie połową. :)
Tak więc, jeden dla Kasi, jeden dla Marty i jeden na jarmark. A może sobie też zrobię bo będzie pasować.


A jutro, jak to w sobotę, pewnie obudzę się ok 5 rano i zacznę "dłubać". :)





Batmanowy kwadrat.

 Wszem i wobec ogłaszam zakończenie wyszywania batmanowego logo. Miało być łatwo i szybko a codzienność zweryfikowała moje plany. Nie wyrobi...